Hiszpańskie krajobrazy

Hiszpańskie krajobrazy

Gorące pozdrowienia!

Glass wreszcie od sierpnia wzięła się za wycieczkowe zdjęcia? Który mamy miesiąc… listopad? Nie zaszkodzi wspomnieniami przenieść się do sierpnia i powspominać piękne, gorące i hiszpańskie krajobrazy! Więc witam Was na nowy dzionek, pora spiąć poślady i podnieść poziom tego bloga. Zapraszam na moje wspominki :)

hiszpański krajobraz

Witajcie zatem w pierwszym dniu naszej rodzinnej wyprawy do Hiszpanii. Powodem tej wycieczki był ślub Agnieszki i Roberta, na którym tak w ogóle byłam jedynym fotografem i to mnie przyszedł zaszczyt zrobić im gorącą sesję ślubną w Alicante, którą możecie zobaczyć sobie tutaj, jeśli jeszcze jej nie widzieliście. Tak więc pierwszym punktem wycieczki był przylot do Barcelony i wypożyczenie tam auta na resztę wakacji. Pierwsze wrażenie było niesamowite – pierwszy raz byłam w takim miejscu. Niezwykle gorąco, pot lał się z czoła, a na dodatek ciężko się oddychało takim powietrzem. Nie brzmi zachęcająco, ale uwierzcie mi – idzie się przyzwyczaić i przez następne dni tylko mocno się pocisz :D

hiszpański krajobraz

Barcelona

Ciężko mi będzie opowiedzieć całą wycieczkę dokładnie, ponieważ oczywiście nie przygotowałam sobie wtedy żadnych notatek i muszę lecieć z pamięci, co jak wiecie potrafi być utrudnione. Szczególnie, że mam problem, żeby sobie przypomnieć co jadłam wczoraj na obiad!

A właśnie – głodna jestem…

W każdym razie, pierwszego dnia oraz wieczoru zwiedziliśmy (dziękuję szwagrowi, że posegregował swoje zdjęcia w albumie dokładnie, łatwiej mi jest sobie przypomnieć przebieg wycieczki) okolicę stadionu Camp Nou. Obejrzeliśmy go na zewnątrz, porobiliśmy kilka fotek, Robert polatał sobie dronem i ruszyliśmy w stronę mariny. Tam również zatrzymaliśmy się na kilka nocnych fotek i tyle – wtedy robiłam jeszcze zdjęcia bez statywu, więc musicie mi wybaczyć jakość. Gdy już wszystko z hostelem było załatwione to zjedliśmy kolację i poszliśmy regenerować siły na kolejny dzień zwiedzania.

hiszpański krajobraz

Park Güell

Na następny dzień wstaliśmy, przygotowaliśmy się i wyruszyliśmy metrem w stronę parku. Myślałam, że tam umrę – trzeba było wchodzić pod ostrą górkę, a moja siostra ze szwagrem mają zabójczo szybkie tempo chodzenia. Podczas całego dnia wypiłam chyba ze trzy litry wody, a może tylko raz byłam w toalecie.

W parku było prześlicznie i chociaż każdy był już zmęczony i zdenerwowany, to udaliśmy się w dalszą podróż – tym razem w stronę pamiątek. Są one nieodłączną częścią mojej rodziny – wachlarze, magnesy na lodówkę i inne pierdoły są obowiązkowym punktem każdej wycieczki. Następnym punktem był dojazd do Sagrada Família.

hiszpańskie krajobrazy

Sagrada Família 

Sagrada jest najbardziej inspirującym miejscem w jakim kiedykolwiek byłam… Zacznijmy od małego przedstawienia, czym jest. Według google jest to: secesyjny kościół w Barcelonie w Katalonii o statusie bazyliki mniejszej, uważany za główne osiągnięcie projektanta Antoniego Gaudíego.

W życiu nie widziałam takiego miejsca. Nawet nie wiem jak mam opisać to słowami – za bardzo się zachwyciłam. Tyle kolorów, witraży, przestrzeni – wszędzie arcydzieło.

hiszpańskie krajobrazy

Nie idzie się oprzeć 

Dlatego też mam dla Was więcej zdjęć właśnie z Sagrady. Posiedzieliśmy tam troszeczkę, potem udaliśmy się już w stronę hostelu. Ogólnie jeśli chodzi o wycieczki z moją rodziną, to to była moja ostatnia – każdy się łatwo denerwował i łatwo było o jakąś sprzeczkę, a ja nie lubię takiej atmosfery. Niestety, taka musiała mi towarzyszyć do końca pobytu w Hiszpanii.

hiszpańskie krajobrazy

Droga do zamku Castell de Montjuïc

Dobrze, że posprzątałam mieszkanie zanim usiadłam do pisania tego postu, ponieważ znowu straciłam poczucie czasu i za godzinkę już chłopak będzie wracał z uczelni… Jeszcze czekam, aż pranie się wypierze – ahh, to dorosłe życie.

Wracając jednak do hiszpańskiej atmosfery – naszym następnym punktem było wjechanie na górę aż do zamku Montjuïc. W tym celu uznaliśmy, że fajnie będzie się przejechać kolejką linową i zaczęły się wielkie poszukiwania gdzie ona może się znajdować. Wreszcie ją znaleźliśmy i mogliśmy się teraz z łatwością dostać na górę, przy okazji oszczędzając czas. W końcu czekała nas jeszcze wyprawa samochodem aż do Gran Alacant!

Hiszpańskie krajobrazy

Ważne wspomnienia

Jednak zanim na dobre pożegnamy się z Barceloną to przed nami ostatnie zdjęcie z Sagrady oraz jeszcze jedno – piękne, hiszpańskie krajobrazy! Muszę także kupić sobie album na zdjęcia i je wydrukować. Oczywiście będę musiała koniecznie podpisać wszystkie zdjęcia, gdzie i kiedy były wykonane. Muszę to jeszcze wykonać z moim albumem z takimi prywatnymi wspomnieniami, a także muszę wykonać moje amatorskie portfolio. Wy macie swoje albumy? Jeśli odpowiedź jest przecząca to koniecznie musicie sobie taki sprawić! Wspaniała sprawa :)

Hiszpańskie krajobrazy

Hiszpańskie krajobrazy

Dotarliśmy do końca Barcelony! Zdjęcie zostało wykonane na górze przy zamku Castell de Montjuïc. Podsumowując, Barcelona jest cudownym miejscem. Jest co zwiedzać i niecałe trzy dni to zdecydowanie za mało, żeby móc się tym miastem wystarczająco nacieszyć. Ja tam jeszcze kiedyś na pewno wrócę, chociażby, żeby powspominać!

hiszpańskie krajobrazy

Ślub mojej siostry

Siódmego dnia sierpnia miał miejsce ślub mojej siostry. Uroczystość raczej prywatna, więc nie będę się wdawała w szczegóły, ale powiem, że na zdjęciu widnieje nasz tata. Zdjęcia z drugiej części sesji ślubnej na pewno się pojawią, ale jeszcze są w trakcie obróbki. Troszkę niestety sobie para młoda czeka, ale dopiero teraz mam własny kąt w którym jestem w stanie pracować nad tymi zdjęciami, więc mam nadzieję, że mi wybaczą.

hiszpańskie krajobrazy

Benidorm

Niech Was nie zmyli zdjęcie – po prostu tam przez dwa dni nie robiłam jakiś artystycznych zdjęć, plus miałam lekko zepsuty humor, co skutkowało brakiem chęci do wyżywania się artystycznie. A więc w pierwszym dniu bawiliśmy się w Aqualandii. Świetna zabawa, nawet jeśli się nie potrafi pływać – tak jak ja czy moja mama. Człowiek się wyszalał, a w drodze powrotnej zaliczyliśmy mojito bar ”El coscorrón” w Alicante… NAJLEPSZE MOJITO NA ŚWIECIE! Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję to wpadnijcie tam – ja po wypiciu tam mojito nigdy więcej nie wypiję go nigdzie indziej!

hiszpańskie krajobrazy

Les Fonts de l’Algar

Kolejnego dnia byliśmy przy wodospadach, niestety niewiele pamiętam z tamtego wypadu – no może pamiętam to, że woda była cholernie zimna, ludzie skakali do niej na bombę, a mój szwagier zgubił tam koszulkę. No i limonkowy lód solo – najlepszy smak, jaki w życiu jadłam. Idealnie pasował do tamtego klimatu, niesamowicie orzeźwiał! Tak oto musimy przejść już do kolejnego dnia.

Castillo de Santa Bárbara

Alicante, słoneczne i bardzo gorące Alicante! Troszkę jednak dodaję zdjęcia nie po kolei, ponieważ najpierw zahaczyliśmy o park palmowy, a dopiero potem na zamek, ale po prostu chciałam już dodać zdjęcia z zamku. Jednakże opowieść zaczniemy od wypadu do parku palmowego! Miałam tam możliwość drugiego przetestowania mojej nowej zabawki jakim jest statyw – do grupowego zdjęcia na tle parku. Ogólnie chodziliśmy z cienia do cienia, bo na słońcu się nie dało za bardzo wytrzymać, tego dnia było jakoś wyjątkowo duszno i upalnie.

hiszpańskie krajobrazy

El Palmeral

W końcu pranie się wyprało i mogłam je wywiesić – zawsze po takich krótkich chwilach nie mam pojęcia co mam pisać dalej i minuty mi uciekają. Minęła kolejna godzina pisania tego postu – nie wiem jak ja to robię, ale w sumie to znaczy, że wkładam dużo serca w napisanie to, co nie? Tak więc – Po wyprawie po parku ruszyliśmy z ekipą na górę, gdzie mieści się zamek. Oczywiście pomieszana kolejność zdjęć jest bardzo logiczna, więc jak coś to hiszpańskie krajobrazy macie na zdjęciach wyżej palemki.

hiszpańskie krajobrazy

Skutery wodne w Santa Pola

To zdjęcie dedykuję Mikołajowi – ponieważ on lubi krzaczki, drzewa i inne liście.

Po obejrzeniu całego zamku i prawie omdlenia wszystkich towarzyszy podróży (byliśmy wystawieni na czyste słońce) ruszyliśmy do kolejnej miejscowości aby móc zabawić się na skuterach wodnych. Zabawa świetna, nawet jeśli się jedzie jako pasażer (moja siostra kierowała), a czas, który spędzasz na morzu mija ci w zastraszająco szybkim tempie. Nim się obejrzałeś to już było trzeba wracać…

hiszpańskie krajobrazy

Urokliwa dzielnica pod zamkiem w Alicante

Kolejnego dnia znowu zwiedzaliśmy Alicante, tym razem zawędrowaliśmy do starej dzielnicy mieszczącej się w okolicach będących pod zamkiem. Wtedy poczułam prawdziwe piękno Hiszpanii. Własnie to te starsze części miasta zawsze ukazują prawdziwy charakter danego miejsca. Niesamowicie klimatyczne budynki i okolica, wszystko idealnie skomponowane – to lubi każdy!

hiszpańskie krajobrazy

Fajerwerki w Elche

Na zdjęciu mały przyjaciel z parku palmowego! Następnego dnia mieliśmy chwilę odpoczynku na plaży. Woda była przyjemna, letnia, ale człowiek z chęcią siedział w niej aż ręce się nie zmarszczyły lub jak woda nie naleciała nam do oczu. Była bardzo słona! Ale za to można było się na niej położyć i człowiek nie mógł zatonąć – ja tam normalnie pływałam, chociaż kompletnie tego nie umiem!

Na koniec dnia postanowiliśmy pojechać zobaczyć fajerwerki, nie pamiętam czy to był jakiś festiwal czy co, ale to było piękne widowisko. Uwielbiam patrzeć na fajerwerki – u nas widoczne raczej tylko na sylwestra.

hiszpańskie krajobrazy

Málaga

Kolejny hiszpański krajobraz, tym razem w niego innej perspektywie. Przenieśliśmy się o kolejny dzień, a tym samym do kolejnego miasta – Málagi! Kolejne śliczne miasto, szkoda, że tak krótko tam byliśmy. Z jakiś szczególnych wspomnień pamiętam zobaczenie z góry korridy, a także kupienie sobie pamiątkowej, wielkiej, czarnej róży na włosy. Miejsce zaliczone, czas jechać dalej – następny przystanek, Gibraltar!

Z naszym szczęściem trafiliśmy na protest, przez który musieliśmy przez granicę przejść pieszo, a następnie, aby zdążyć się zakwaterować w kolejnym mieście, oblecieć wszystko w najlepiej godzinę. Oczywiście nie dało się, więc skończyło się na obrazie mojej siostry na wszystkich, a ja miałam ich z lekka dość. Dlatego nie chcę wspominać wyjazdu na Gibraltar – zdecydowanie najgorszy punkt wycieczki.

hiszpańskie krajobrazy

Pora ruszać dalej!

Po nieudanej próbie zwiedzenia Gibraltaru pożegnaliśmy się jeszcze raz z Malagą i ruszyliśmy w stronę Toledo, naszego przedostatniego punktu wyprawy. Oczywiście i tak byliśmy spóźnieni i była opcja, że będziemy spać w samochodzie na noc przez moją siostrę, ale dzięki sprawnej jeździe dotarliśmy na miejsce godzinę przed czasem ;)

hiszpańskie krajobrazy

Witamy w Toledo!

Zakochałam się w tym miejscu – myślałam, że to Barcelona będzie ta najpiękniejsza, dopóki nie zobaczyłam tego miasta. Otoczone murami, na wzgórzu, ze swoim własnym charakterem… No klimatycznie i to bardzo! Chodzenie tam już grubo po zmroku zdecydowanie należało do najlepszych chwil tej wycieczki. Wąskie przejścia, jednolite budynki, ale jednocześnie tak bardzo inne… Cudownie! Zjadłam tam swoje pierwsze taco! Gdyby sos był nieco inny, to by było idealnie, ale i tak mi smakowało.

hiszpańskie krajobrazy

Dochodzimy powoli do końca  

Piszę to już chyba czwartą godzinę, plecy mnie już bardzo zaczynają boleć, a kurczak powoli się piecze. Jejka, pomyśleć, że ta wycieczka była tak dawno temu i od tego czasu tak wiele rzeczy się wydarzyło…

hiszpańskie krajobrazy

Ciemne zakątki Toledo

Jak już wspomniałam – szczególnie po zmroku to miasto nabierało takiego klimatu – więcej ludzi na ulicach, wycieczki. Miałam okazję zrobić sobie zdjęcie z figurą samego Don Kichota!

hiszpańskie krajobrazy

Ostatnia podróż przez hiszpańskie krajobrazy

Następnego dnia pożegnaliśmy się z Toledo i wyruszyliśmy do Madrytu – przed nami była ostatnia noc w Hiszpanii. Oczywiście mieliśmy małe problemy, ale w końcu rozpakowaliśmy się nieco w wynajętym mieszkaniu i ruszyliśmy potem na miasto. Trzeba było skorzystać z okazji, aby zobaczyć kilka popularnych miejsc. Między innymi ciekawy dworzec kolejowy Atocha.

hiszpańskie krajobrazy

Koniec podróży!

(Na zdjęciu znajduje się jeszcze ostatnie zdjęcie z zachodu słońca w Toledo)

Następnego dnia zrobiliśmy sobie zakupy, spakowaliśmy się, pojechaliśmy oddać wypożyczone auto i ruszyliśmy na lotnisko! Podróż powrotna obyła się bez problemów, a w Birmingham zjedliśmy po kebabie/burgerze. Dojechaliśmy szczęśliwie do domu w Evesham i po weekendzie trzeba było wrócić do pracy.

hiszpańskie krajobrazy

To już koniec moich wspominek na temat pobytu w Hiszpanii. Mam nadzieję, że podobała Wam się taka forma opowiadania przeze mnie i z chęcią to przeczytacie! Do zobaczenia niedługo!

Adios!

~ Wasza wycieczkowa Glass ~

Na imię mam Asia, ale wolę, żebyście mówili mi Glass. Jestem amatorskim fotografem, który czerpie radość z robienia zdjęć. Jeśli chcesz poznać mnie i moją twórczość, zostań i poznaj moją historię pisaną zdjęciami ♠♣
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *